Lista postów w wątku Jeśli pamiętasz te anime to miałeś zajebiste dzieciństwo

  1. Awatar użytkownika Lou

    Lou

    A to będzie wątek o anime z naszego dzieciństwa.
    Każdy kto miał przyjemność być dzieckiem w latach 90 z pewnością pamięta Yattamana, Gigi la Trottola, Tygrysią Maskę, Generała Daimosa, Czarodziejski świat Paula, Bia, Sally Czarodziejkę i inne stare tytuły emitowane na kanale Polonia 1. Część z nich niespecjalnie nadawała się dla młodszych odbiorców, ale jakoś wszyscy wyrośliśmy na względnie normalnych ludzi, także ten. :P
    Młodsze pokolenie fascynowało się przygodami Son Goku i innych bohaterów Dragon Ball Z; pamiętam, że w mojej gimbazie był na to niezły boom i oglądali wszyscy, od dzieciaków z podstawówki po "dorosłych" 16 latków. :P Zbierało się jakieś karty z chipsów i inne pierdolety, kupowało gazetę Kawaii i jarało podrabianymi gadżetami. To były czasy.
    A co do DB, to mam wszystkie 42 tomy polskiej mangi, leżą sobie gdzieś zakopane w szafie. W tym przypadku manga była jednak o wiele lepsza, niż anime. Teraz człowiek patrzy na to z lekkim politowaniem, ale wspomnienia rzecz święta. :]
  2. Awatar użytkownika Sölve

    Sölve

    Ha, jasne, że pamiętam. Było to dawno, ale wspominam dobrze. Sailor Moon obejrzałbym jeszcze raz.
    PS szukam Battle Angel Alita w mango.
  3. Awatar użytkownika Infernal

    Infernal

    Jestem jednym z tych, którzy religijnie siedzieli przed TV z włączonym RLT-7, czekając na nowy odcinek Dragon Balla. Mam czasami wrażenie, że po dziś dzień niektóre dizajny Toriyamy siedzą mi w mózgu i wpływają na moje "poczucie estetyki". Ale to w zasadzie jedyne anime jakie faktycznie oglądałem za stricte "dzieciaka". Potem dopiero w późnej gimbazie zaczęły się Hellsingi, Norauta, a potem to już z górki prosto do piwnicy.

    Na dobrą sprawę Dragon Ball odżył i jedzie dalej, adaptując niemrawe narkotyczne wizje Toriyamy zapisane przez niego na papierze toaletowym przed ponowną utratą przytomności w kiblu, nazywając to "Super", najwyraźniej od super zajobu. O ile początki były słabe, to dwie ostatnie sagi dają radę i nawet czuć tę "iskierkę", która sprawiała że wierciłem tyłkiem podłogę przed telewizorem za dawnych czasów. Szkoda tylko, że Toei to takie kałowate studio, chociaż chyba się zaczęli trochę ogarniać po tych niekończących się zjebkach od fanów serii. No i zacne openingi.
  4. Awatar użytkownika Lou

    Lou

    Widzę, że mamy podobny pogląd na sprawę. :P
    Swoją drogą DB przeszedł ciekawą ewolucję - od głupawej, sprośnej komedyjki po napierdalankę. Zetka była wciągająca i pełna akcji, ale brakowało mi tego humoru pierwszych tomów, nawet jeśli był świński. :mrgreen:
    GT natomiast nie znoszę i ta pseudo seria dla mnie nie istnieje. DB kończy się dla mnie tam, gdzie historię zakończył Toriyama.
  5. Awatar użytkownika Infernal

    Infernal

    Lou napisał:
    Swoją drogą DB przeszedł ciekawą ewolucję - od głupawej, sprośnej komedyjki po napierdalankę. Zetka była wciągająca i pełna akcji, ale brakowało mi tego humoru pierwszych tomów, nawet jeśli był świński. :mrgreen:


    Zetka trochę straciła na absurdzie, ale aż do końca potrafiła czymś zarzucić. Goku oferujący boskiemu staremu pierdzielowi nagie fotki Bulmy w zamian za power-upa się nie nudzi.
    Lou napisał:
    GT natomiast nie znoszę i ta pseudo seria dla mnie nie istnieje. DB kończy się dla mnie tam, gdzie historię zakończył Toriyama.


    GT to faktycznie guano, a w DB Super ciężko stwierdzić co wymyślił Toriyama, a co jego przydupas Toyotaro. Jednak jeżeli dalej masz ciągoty za Goku napierniczającym ludzi/stwory po mordzie, to polecam obejrzeć filmy z 2013 i 2015, a potem podjąć serial od 28 odcinka (wcześniej są tylko bardzo nędzne adaptacje filmów). Czasami bywa śmieszkowo, jednak jeżeli miałbym się czegoś dopierdolić, poza jakością gwiezdnej animacji Toei, to sposób w jaki zautyźmili charakter Goku. Jednak warto to przecierpieć dla czwartej sagi Supera, a także dwóch boskich przypałów, Beerusa i Whisa.
  6. Awatar użytkownika Lou

    Lou

    Nie oglądałam ani jednego odcinka Super i w sumie nie wiem czy warto. Wiadomo, sentyment do "Dragon Bul Zedededed" pozostał, ale czasy kiedy robiło się Kamehameha na lekcji wf-u skończyły się jakoś w gimnazjum. xD
  7. Awatar użytkownika Sölve

    Sölve

    Obejrzałem ze trzy odcinki Super, ale to chyba już nie dla mnie. Chyba że dalej jest lepiej, ale początek nieziemsko nużący. Nie wiem, co z tym dalej robić.
  8. Awatar użytkownika Missile

    Missile

    Jako dzieciak, tak jak każdy, oglądałem Dragon Balla na RTL 7. Te 20 minut w ciągu dnia były okresem gdy intelektualnie przewyższały mnie jamochłony (w sumie tak mi chyba zostało do dziś) - nie docierały do mnie żadne bodźce z zewnątrz, poruszały się jedynie oczy śledząc akcję na ekranie.

    Poza tą oczywistą pozycją oglądałem również Czarodziejkę z księżyca (xD) ale miałem wtedy jakieś 5-6 lat i w ogóle nie pamiętam o co w tym chodziło, mam jedynie niemrawe przebłyski w głowie. Leciało też gdzieś animu o piłce nożnej, które uwielbiałem całym sobą, tytułu niestety nie pamiętam, ale momentami było to chyba lekkie ecchi. Wiadomo, japońce mają inny stosunek do seksualności etc, więc gdy od czasu do czasu jakaś panna błyskała nagim ciałem to już całkiem byłem w skowronkach - cycki i piłka nożna, czego facet może chcieć więcej? Nie wiem, do dziś potrzeby mi się nie zmieniły.

    No i oczywiście Pokemony, a także Yu Gi Oh, dziwne że nikt nie wspomniał. Nie miałem kablówki tylko satelitarną, więc ciężko było dobrać się do czegoś więcej.
  9. Awatar użytkownika Sölve

    Sölve

    Missile napisał:

    Poza tą oczywistą pozycją oglądałem również Czarodziejkę z księżyca (xD) ale miałem wtedy jakieś 5-6 lat i w ogóle nie pamiętam o co w tym chodziło, mam jedynie niemrawe przebłyski w głowie.
    Ej, ale Sailor Moon to Ty szanuj, co. Do tej pory mam mokre sny o Ami i Rei :D
    Missile napisał:

    No i oczywiście Pokemony, a także Yu Gi Oh, dziwne że nikt nie wspomniał.
    Pokemony oglądał każdy, dlatego nikt nie wspomina.
    Missile napisał:

    Nie miałem kablówki tylko satelitarną, więc ciężko było dobrać się do czegoś więcej.
    Same hier. Duragon bol zededededed był moim ulubionym onieme.