Nie lubię gotować.
Moja "specjalność" to filet z kurczaka ze smażonymi ziemniakami/ryżem i jakąś surówką (oczywiście kupną :P). Po prostu jak jestem sama to mi się zajebiście nie chce gotować, więc robię jakieś byle co, żeby się nazywało, że obiad i że nie z paczki. :|
Jak mi się nie chce długo stać przy garach, kupuję warzywka z Biedronki, kurczakowego cycka, ryż i jazda. Kuraka siekam w kawałki, doprawiam i duszę, tak samo robię z warzywami. Ryż gotuję, wszystko wpierdalam na talerz, żrę, jestem napchany, zadowolony, unieruchomiony na resztę dnia. Oczywiście nie zjadam wszystkiego naraz, bo bym, kurwa, pękł.