Lista postów w wątku Fullmetal Alchemist: Brotherhood

  1. Awatar użytkownika Enzo

    Enzo

    No, huncwoty, nie może być, że szanujące się highquality forum, ze zdrową społecznością, które posiada dział o animu, nie posiada tematu o Królu Shounenów, jednej z najwyżej ocenianych serii w hisorii na wszelkich MALach, A-P i innych weaboosowskich filmwebach, tematu o historii tak pięknej, że nawet życie Miski wydaje się przy niej słabe, blade, szare, niepociągające i nudne. Postanowiłem zmienić ten stan, wprowadzić dobrą zmianę, by zapanowała obfitość.

    Alchemia jest siłą, mogącą przekształcać materię. Na zasadzie „równorzędnej wymiany” alchemik jest w stanie uzyskać jedną rzecz, poświęcając przy tym coś o tej samej wartości. Choć alchemicy potrafią w sposób spektakularny korzystać ze swych umiejętności, ciągle prowadząc badania i je doskonaląc, jest jedna rzecz, która jest absolutnie zabroniona – transmutacja człowieka.
    Kiedy utalentowani bracia Elric – Edward i Alphonse łamią tę zasadę, próbując z pomocą alchemii przywrócić do życia zmarłą matkę dochodzi do tragedii, a dwójka chłopców płaci ogromną cenę za próbę realizacji swojego pragnienia.

    Edward obwiniając się o całe zajście chce odzyskać to, co w wyniku zabronionego czynu zabrała mu i bratu alchemia. Szukając na to sposobu wstępuje do wojska i zostaje Państwowym Alchemikiem. Jednak poszukiwania odpowiedzi zostają zakłócone przez pojawienie się tajemniczego jegomościa, który z jakichś powodów upodobał sobie mordowanie alchemików, a jakby to okazało się zbyt nudne, to na dodatek coś dziwnego, i z pewnością nic dobrego, zaczyna dziać się w państwie.

    Może zarys fabularny nie jest jakiś pociągający, ale akcja szybko się rozkręca stawiając nowe pytania, wprowadzając zwroty, no i po prostu bez reszty wciągając widza w swe objęcia.

    Jest to drugie podejście studia BONES do tej serii. Pierwsze – Fullmetal Alchemist, w pewnym momencie zrywa z mangowym pierwowzorem i… stacza się, może nie na samo dno, ale jest mocno przeciętnie. Studio jednak posypało głowę popiołem i bardzo dobrze się to dla wszystkich skończyło.
    Historia Brotherhood nie dość, że świetna sama w sobie, to do tego poprowadzona jest imo celująco, nie ma zbędnych przeciągnięć, rozwiązania tajemnic przychodzą w odpowiednich momentach, nie dając się nimi znudzić, ale też pozwalają im wystarczająco długo trzymać w napięciu. Elementy komediowe wkomponowane są w chwilach, w których potrafią rozluźnić, a nie tylko zirytować. Charaktery bohaterów nie są przerysowane, nie mamy też do czynienia ze stereotypowym, shounenowym cieniasem jako protagonistą, który dzięki determinacji, ciężkim treningom, boskim siłom i innym pierdu pierdu, nagle staje się ostrym wymiataczem, który jako jedyny może zbawić świat
    Pokaż / ukryj spoiler
    (a i tak nie przeleci Sakury, bo zrobi to Sasuke).

    Bo FMA:B w żadnym wypadku stereotypowym shounenem nie jest.

    Komu poleciłbym Brotherhood? To, że miłośnikom shounenów w pierwszej kolejności to oczywiste, ale tak naprawdę nie ma nikogo, komu bym nie polecił. Nie chcę być osądzany o fanbojstwo, bo absolutnie nie jest to moje ulubione animu, chociaż jedno z przyjemniejszych jakie widziałem. Myślę jednak, że naprawdę sporo osób znajdzie w FMA:B coś dla siebie, a na pewno nie będzie się przy nim męczyć.
  2. Awatar użytkownika hubi1

    hubi1

    FMA? Bleee, ale piosenki to ma fajne. Król shounenów jest tylko jeden, Hunter x Hunter (tylko nie ten z 2011 roku). Z fajnych shounenów to polecam jeszcze świetne Shaman King. Wiele osób może kojarzy, ale pewnie całego nie oglądała, a warto. Co jeszcze warto? Obejrzeć wersje japońską, bo nie ma cenzury, a to bajka jest dość brutalna (manga jeszcze bardziej). Wracając do króla to może kiedyś założę o nim temat, ale póki co tylko postaram się nawrócić śmiałków wychodzących przed szereg by głosić takie herezje, a rozpiszę się na jego temat w odpowiednim temacie.

    Zatrzymując jeszcze się przy krulu to oglądałem parę odcinków z każdego sezonu i kompletnie mnie nie ziębi, nie grzeje. To jakby ktoś mi pokazał jakiś długopis niby fajny, zajebisty, pokazywał jak rysował, a ja bym wzruszył ramionami odburkując, "meh". Nie trafiło to do mnie, a nie będę się siłował, bo masa mangozjebów i znawców wpisuje to do kanonu najlepszych anime ever.
    https://youtu.be/77J-kuy9oHc
    Temat z bajki żeby was nastroił do seansu.