Lista postów w wątku Słodkie, słodkie napoje

  1. Awatar użytkownika hubi1

    hubi1

    Był temat o alkoholu, był temat o kawie i herbacie to ja zakładam temat o napojach mi najbliższych sercu, o słodkich (nie, nie 2d dziewczynkach, na to przyjdzie czas) napojach.

    Temat służy to chwalenia się smacznymi zdobyczami, wymienieniu się opiniami oraz poświrowaniu na temat słodkich napojów.

    To ja zacznę. Dziś sobie kupiłem pomarańczowe frugo:
    Pokaż / ukryj spoiler
    Obrazek


    Obecnie są w biedronce po 2,49zł. Szklana butelka, pojemność 750ml.

    Moim ulubionym frugo jest zielone (wczoraj piłem), ale pomarańczowym też nie pogardzę to i sobie dla odmiany dziś kupiłem. Polecam ten styl, kupcie i pijcie to, btw. taka refleksja.

    Wczoraj jak piłem zielone frugo to mlaszcząc po łyku poczułem smak dzieciństwa. Przypomniałem sobie jak kiedyś z ojcem wracałem z dworca. Byliśmy tam tego dnia kupić w komisie (którego właścicielem był jego kolega z wojska) Nokie 6110, tak zwanego kameleona. Jak już wracaliśmy do domu to zaglądnęliśmy jeszcze do spożywczka po coś do chleba i coś słodkiego. Stoimy w kolejce przy kasie i proszę jeszcze tatę o małe zielone frugo, zgodził się i kazał wrzucić do koszyka. Kiedy wyszliśmy ze sklepu, wyciągam z siatki frugo, otwieram buteleczkę i zaczynam ceremonialnie pić zieloną ambrozję. No i wczoraj właśnie poczułem w ustach identyczny smak co wtedy.

    Jeżeli ktoś pyta czy Frugo smakuje tak jak kiedyś to mogę teraz odpowiedzieć szczerze, że tak. Smakuje identycznie jak dawniej.
  2. Awatar użytkownika Lou

    Lou

    O, fajny wątek. :mrgreen:

    Ze słodkich napojów lubię co się da:
    - wspomniane Frugo i jego pochodne
    - gęste soki marchewkowo-jakieśtam
    - tonik
    - od czasu do czasu jakąś colę, ale naprawdę rzadko i niedużo, bo mój żołądek odwala po tym strajk
    - wody smakowe (wiem, że to syf, ale od czasu do czasu sobie popijam przed kompem)
    - napoje typu Tymbark, Hortex
    - …i największy szajs, czyli energy drinki. Chemia, syf, rak murowany, wiem. :D Ale od czasu do czasu jeśli potrzebuję się obudzić, obalam takowy napój. Albo małą puszkę, albo od razu Monstera, zależy jak jestem zmęczona. Jakkolwiek zdaję sobie sprawę ze składu tych napojów i teraz, kiedy mam ekspres do kawy, traktuję je jako ostateczność. Ale dobre są, noo. :P

    Nie lubię natomiast oranżady/lemoniady i… kwasu chlebowego.
  3. Awatar użytkownika Sölve

    Sölve

    Piję to co Lou, a ostatnio odkryłem fajną rzecz w Lidlu – napój aloesowy. Domyślam się, że nie każdemu do gustu przypadnie smak aloesu, ale jak dla mnie to strzał w dziesiątkę :) Energetyków pijam coraz mniej, bo coraz częściej mam pod ręką kawusię. Po Coli boli mnie brzuch – ale to dopiero jak wypiję dwa litry na raz.
  4. Awatar użytkownika Lou

    Lou

    A propos napojów aloesowych, dobre są też takie jakby herbaty smakowe, ale nie klasyczne ice tea Liptona czy innych firm; chodzi mi o takie w niedużych, "ozdobnych" (jakieś kwiatki czy coś tam) butelkach. Do nabycia w Lidlu i Żabce.
  5. Awatar użytkownika Leeter

    Leeter

    Tylko prawdziwe soki od Marwit-a, tłoczone od różnych lokalnych firm. Cukier, zwłaszcza rafinowany, to smród do potęgi 88.
    Pokaż / ukryj spoiler

    Obrazek
  6. Awatar użytkownika Fred

    Fred

    Staram się unikać cukru w płynie co nie zmienia faktu, że zdarza mi się raz od wielkiego święta kupić Helenę lub jakieś Pepsi, to drugie prędzej jak mam jakiś problemy żołądkowe i mi trzeba czegoś na szybko na wspomożenie.
  7. Awatar użytkownika Lenny Weisstein

    Lenny Weisstein

    Dorzucę swoje 3 pensy. O większości rzeczy o których napiszę na kontynencie możecie pomarzyć.

    Numer jeden.
    Obrazek
    Wic jest jeden, tego napoju cokolwiek byście powiedzieli, nie ma w Polsce. Raz kupiłem na przecenie dwie półlitrowe butelki za £1. W pracy otworzyłem i smakowało to jak popłuczyny z pustej butelki. Etykieta z bezczelną dumą zaświeciła napisem "Made in Poland". UKraiński Pepper albo śmierć.

    Napoje aloesowe też ostatnimi czasy stały się u nas popularne, jakoś w zeszłym roku. Lubię je, zwłaszcza te o "naturalnym" smaku, o ile aloes smakuje jak własnoręcznie wyhodowane winogrona. Rzadko kupuję z racji ceny i tego że w ogóle nieczęsto piję napoje bezalkoholowe nie będące mineralką lub kawą.

    Z rzadka pijam energole i staram się wybierać najtańsze oraz bezcukrowe. Mimo wszystko wolę kawę i yerbę.

    Poza tym:

    Tango - gazowane napoje owocowe, mój ulubiony jest smak jabłkowy. Tango nie są za słodkie (poza wiśniowym które zdecydowanie jest za słodkie) i dobrze wchodzą i same i z etanolem.

    Rubicon o smaku mango. Dowód na to że za dużo czasu spędzam z Pakistańcami, którzy mają jobla na punkcie mango niczym Król Julian.

    Levi Roots Caribbean Crush. Smak owoców egzotycznych, fajny zielony kolor i nie mdlący poziom słodkości.

    Do tego tradycyjny britbongowy dandelion and burdock. Nie wiem czym się kierowali wymyślając napój z mlecza i korzenia rzepu, ale wyszło im coś co na pewno jest lepsze od wszelkich coli. Nie mogę co prawda polecić konkretnej marki w tym temacie bo zazwyczaj piję wersję alkoholizowaną Hoopersa, dzięki której Infernal pokochał Anglię.

    Honorowe miejsce z kolei należy się, może nie słodkiej ale przynajmniej gazowanej, słynnej litewskiej mineralce Vytautas. Te reklamy nie kłamią. Poważnie.
  8. Awatar użytkownika hubi1

    hubi1

    Dr. Pepper, moja jedna z wielkich miłości jeżeli chodzi o napoje słodkie.

    Obrazek

    Żabka jeden z moich ulubionych sklepów odkąd kiedyś zrobili wielosztuk puszek.
    Za 5zł można kupić 3 puszki Dr. Peppera. W butelkach bardzo rzadko pije, bo nie są tak dobre w puszcze.
    Dr. Peppera z UK piłem i z puszki i z butelki. Nie jest wcale lepszy.
  9. Awatar użytkownika Sölve

    Sölve

    Miałem postnąć kilka zdjęć, ale skleroza mnie nakurwia po łbie. No, taki da się dostać w Lidlu:
    Obrazek

    Nie jest nadmiernie słodki, pięknie pachnie (trochę winogronem), jest pyszny. Wczoraj znalazłem większy w Delikutasach Centrum, półtoralitowy – słodszy od ww., ale nadal wspaniały.
  10. Awatar użytkownika Lou

    Lou

    W środę musiałam być do życia, więc jebłam zielonego Monstera. Efekt? Natychmiast rozbolał mnie brzuch i jakieś flaki po lewej stronie. Po innych mi się tak nie dzieje, ale cóż, starość nie radość, trzeba będzie odpuścić sobie takie specyfiki…
  11. Awatar użytkownika Sölve

    Sölve

    Nie polecam w dużych ilościach, raczej źle wpływa na układ trawienny – mnie zawsze goni do sracza, jak zbyt dużo wypiję. PS po lewej stronie masz śledzionę i żołądek, więc pewnie któreś z tych dwóch (raczej śledziona) :P
  12. Awatar użytkownika Lenny Weisstein

    Lenny Weisstein

    Nie rozumiem sensu kupowania drogich energoli typu Red Bull, Monster czy Rockstar. Nie czuję jakoś specjalnej różnicy, a poza Red Żulem te drogie zazwyczaj też i są sprzedawane tylko w dużych puszkach. Jak dla mnie puszki 250ml wystarczają w zupełności. Jeśli kupię tani w butelce póllitrowej zazwyczaj starcza mi on jeszcze na następny dzień.

    Na daną chwilę jak mam siedzieć nad robotą faktycznie wolę się ograniczyć do kawy, a dodatkowo kupuję sobie napoje Dr Witt bo tutaj mają one znośną cenę. Dobrze mnie orzeźwiają gdy dopada już zmęczenie, ale wciąż nie jest to woda Vytautas.
  13. Awatar użytkownika Leeter

    Leeter

    Lenny Weisstein napisał:

    Nie rozumiem sensu kupowania drogich energoli typu Red Bull, Monster czy Rockstar. Nie czuję jakoś specjalnej różnicy, a poza Red Żulem te drogie zazwyczaj też i są sprzedawane tylko w dużych puszkach. Jak dla mnie puszki 250ml wystarczają w zupełności.


    Kiedy jeszcze piłem te trucizny, to rzeczywiście tak to wyglądało. W Polszy są energole nawet za 1,40 czasami, a takie ze stałą ceną kosztują 1,99 zł. Żadnej różnicy w smaku nie odczuwałem, pomijając Monstery w różnych wariantach smakowych. To wszystko jebany syf, więc po co przepłacać? :-D Fajnym wyjściem jest picie yerby w butelkach, ale w Polszy nadal zbyt droga.
  14. Awatar użytkownika Najemnik

    Najemnik

    Ja to chciałbym wrzucić coś do wątku, jako nałogowy pijacz wiśniowej Coli, ale po za nią jedynie mogę czasem powiedzieć, że napiję się Mountain Dew.
  15. Awatar użytkownika Lenny Weisstein

    Lenny Weisstein

    Dopiszę się jeszcze o mineralkach. Kupiłem dzisiaj wodę o jakże wdzięcznej nazwie Piwniczanka. Co ciekawe, woda zawiera lit, którego używamy w leczeniu wielu zaburzeń psychicznych. Jakże adekwatna nazwa… Woda dość mocno zmineralizowana, pomimo że wspomnianego litu jest niewiele zakładam że może pomóc się zrelaksować jak i zabije kaca, nawet jeśli nie jest to Vytautas.
  16. Awatar użytkownika Lou

    Lou

    Ostatnio wyczaiłam w Auchanie na promocji jakiś nowy enerżi drink o wydumanej nazwie Mad Cat. Kosztował całe 1,70 zeta. Występuje w trzech wariantach: klasyczny, mojito i light. Sprzedają to w takich plastikowych butelczynach, etykieta sprawia wrażenie w ciul niskobudżetowej, ale w smaku nawet nawet (jak na energy drinka) - coś pomiędzy klasycznym energy drinkiem, colą a sokiem. Mojito takie sobie (z Blacka lepsze), Lighta nie tykam bo wszystko co jest Light to z reguły szczyny, a nie napój,
    Do sracza nie leciałam, nic mnie nie boli, jeszcze żyję, także chyba nic temu Mad Catowi nie można zarzucić.